Breb – maramureska wioska, w której czas się zatrzymał…

Labirynt wiejskich ścieżek, uliczek, polnych i szutrowych dróg, w których można się pogubić… Nigdy nie wiesz, w jakim miejscu wyjdziesz. I to jest właśnie w tym wszystkim najprzyjemniejsze! Do zwiedzania tego miejsca niepotrzebny jest żaden plan ani żadna mapa. W jaką z uliczek nie skręcisz, trafisz na piękne stare domy, rzeźbione wielkie bramy i serdecznych starszych ludzi, którzy… będą częstować Cię palinką. Zapraszamy do maramureskiej wioski Breb.

Małe wioski, łagodne wzgórza, drewniane domy z drewnianymi, mocno zdobionymi tradycyjnymi maramureskimi bramami. Konie, wozy, ludzie pracujący w polu i charakterystyczne kopy schnącego siana…

SNOPKI SIANA

Malutkie i wielkie stare drewniane cerkwie, do których w niedzielę wciąż prawie wszyscy podążają w tradycyjnych strojach. W Maramuresz ludzie żyją w prosty sposób, ale dumni są ze swoich tradycji i sposobu życia. Maramuresz to również miejsce z dużą ilością pięknej przyrody i natury. Tutaj wciąż w lasach żyją wilki i niedźwiedzie. W Maramuresz poczujesz jakbyś nagle cofnął się w czasie. I tak właśnie się poczuliśmy… Czas się zatrzymał. Zwłaszcza w wiosce Breb, w której spędziliśmy kilka dni.

 

Stary dom w wiosce Breb, Maramuresz
6

7

Do zwiedzania tej maramurskiej wioski nie potrzebny jest żaden plan ani żadna mapa. Breb to labirynt wiejskich ścieżek, uliczek, polnych i szutrowych dróg, w których można się pogubić… Nigdy nie wiesz, w jakim miejscu wyjdziesz. I to jest właśnie w tym najprzyjemniejsze! Więc krążyliśmy i krążyliśmy, co chwilę trafiając na piękne stare drewniane domy, rzeźbione wielkie bramy i serdecznych starszych ludzi, którzy… częstowali nas palinką, a potem oczywiście próbowali nam ją sprzedać. Wycieczki krajoznawczo-poznawcze mają w sobie uważność. Przyglądanie się najmniejszym, wydawałoby się mało istotnym szczegółom, obserwowanie ludzi  i zachwyt nawet nad wiszącą na domu pięknie zaplecioną fasolką czy suszącymi się garnkami.

dom

Spacerując zupełnie bez planu i mapy trafiamy na drewnianą cerkiew Świętych Archaniołów z XVI w. (obecnie greckokatolicka), jedną z najstarszych w regionie.

Cerkiew Świętych Archaniołów /Breb
Cerkiew Świętych Archaniołów /Breb

Kiedy będziecie przechadzać się po wiosce i zobaczycie na ogrodzeniu tabliczkę, że właśnie w tym gospodarstwie robi się na przykład tradycyjne torby albo grabie, nie wahajcie się. Pchnijcie furtkę i wejdźcie do środka. Rumuni to bardzo serdeczni i otwarci ludzie. Nawet brak znajomości języków obcych najstarszego pokolenia i nie przeszkodzi wam ucięciu sobie miłej pogawędki z wykorzystaniem rąk o stolarstwie, pogodzie i religii.

stolarze-2

Garnki, patelnie, miski!!! Garnki, patelnie, miski!!! Tak naprawdę to nie mamy bladego pojęcia, co wykrzykiwał przechadzający się po wiosce, od jednego domu do drugiego, rumuński Rom. No ale, co innego mógł krzyczeć, kiedy w jednej ręce miał niebieski emaliowany garnek, a w drugiej plastikową zieloną miskę? W Maramuresz rzeczywiście czas się zatrzymał. Handel obwoźny, a raczej obnośny, kwitnie w najlepsze!

Handel "obnośny" w wiosce Breb.
Handel „obnośny” w wiosce Breb.

Po kilkugodzinnym spacerze po wiosce trafiamy do sklepiku. Sącząc zimnego radlera, bo żar leje się z nieba – przyznamy, że takich upałów nie spodziewaliśmy się – rozmawiamy ze starszą parą Holendrów i ich rumuńskimi przyjaciółmi. I to właśnie od nich dowiadujemy się o wieczornym koncercie. Jak się okazało była to jedna z ostatnich już atrakcji w ramach kolejnej, siódmej już edycji festiwalu, który za cel postawił sobie promocję i wspieranie rumuńskich wsi w zachowaniu tradycji. Jego organizatorem jest Irlandczyk, Peter Hurley, który założył stowarzyszenie Asociația Interculturală de Tradiții. W 2016 roku wszystkie 63 miejscowości w Maramuresz wzięły udział w festiwalu, który odbywał się od 14 do 21 sierpnia.

koncert-2

My niestety załapaliśmy się tylko na jego ostatnią już, ale jakże piękną atrakcję – koncert w górach w świetle księżyca. Pamiętajcie więc, jeżeli będziecie wybierać się do Maramuresz w tym roku, żeby sprawdzić datę festiwalu, bo naprawdę warto. Wśród tegorocznych festiwalowych atrakcji, oprócz koncertów, był między innymi tradycyjny ślub czy też warsztaty malowania. Można podróżować więc od wioski do wioski, od miasteczka do miasteczka i poznawać tradycyjną maramureską kulturę, biorąc jednocześnie aktywny udział w festiwalowych  wydarzeniach.

koncert-1

Zapraszamy również do przeczytania tekstów „Jadąc do Maramuresz, czyli podróż w wersji slow”, „Welcome to Babou Maramures”.

Zdjęcia z naszych rumuńskich wakacji możecie również obejrzeć na naszym Instagramie.

Wszystkie zdjęcia ilustrujące ten wpis /z wyjątkiem trzech i pewnie wiecie, o które chodzi/ zostały zrobione telefonem Wiko UfeelMarka Wiko Mobile była partnerem technicznym naszych wakacji w Rumunii.

rtbx-1

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

Written by:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *